księga gości

2010
wrzesień
marzec
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień


Tagi

Działka budowlana, czy dom wystający nad kolana ?
Lato Lato już po lecie... i nie będzie dziś mowy o piłce nożnej, bo takie zdanie można wypowiedzieć jest jedynie w kontekście wishfull thinking. Sprawa jest zupełnie inna.
Od późnej wiosny rzucili się ludziska na działki... masowo, choć wcale nie tak bezmyślnie jak dotychczas. Objechałam dzięki temu świat dookoła w 3 miesiące przesuwając się dziennie po 200km z jednej rolnej na inną budowlaną co tu dużo mówić... burząc ludziom ich utopijne wizje gwiazdki przy nowiutkim kominku.
Obrazek zwykle wyglądał tak:
- Ooooo Stasiu widzisz - mówi ona - tam tam gdzie teraz osty tam będziemy siedzieli tej zimy, kominek będzie wesoło trzaskał (czy co tam robią kominki wesoło) a my przytuleni będziemy siedzieć i głaskać
mój rosnący brzuch oraz nowo przytulonego ze schroniska azora.
- Oooo tak Marysiu :) już dogadałem się ze Stefkiem co nam ten dom pobuduje w tydzień... no może dwa.
Na to włączam się ja....
- Szanowni Państwo, jeśli mogę słowo, to... ta działka jak i inne które Państwa interesują (np: ze względu na lokalizacją lub cenę) nie mają jeszcze masy zezwoleń (z podkreśleniem słowa masa). Nasze przyjazne Państwo, wymaga by zanim zostanie wbita pierwsza łopata w to ściernisko, przygotować projekty, zezwolenia itp. drobiazgi, które są uzależnione od siebie i wymagają czasu....
- To ile tego czasu wymagają ? - pyta on
- Tak na oko 6 miesięcy - odpowiadam
- Za 6 miesięcy to zima będzie - odkrywczo mówi ona
- No tak okolice gwiazdki....
Co robić ???

Moje miłe księżniczki, kupujcie działki jak macie czas, a jak nie macie to się nie łudźcie, że kupując wiosną działkę gwiazdkę spędzicie w nowej chacie ! NFW (no fucking way). Działkę kupcię jesienią bo:
- ceny trochę spadają
- macie całą pikną zimę na papierologię
Jak nie macie czasu kupujcie domki w stanie w miarę surowym - czemu surowym ? Bo zrobicie sobie tyle ile się da "po swojemu" a budowanie może nie trwa dwa tygodnie ale ruszając od stanu surowego po miesiącu można rozpoczynać wykończeniówkę.
Jako przykład polecam coś takiego: dom Łochowo lub domy Łochowo

Tagi: nieruchomości bydgoszcz, mieszkania bydgoszcz
mieszkanko 2010-09-09 12:04:10 skomentuj (0)
Ciasno... ale własno :)
Ćwierkają jaskółki, że kawalerki są bardzo modne ;)

nieruchomości Bydgoszcz
Tagi: nieruchomości bydgoszcz
mieszkanko 2010-03-29 11:26:44 skomentuj (0)
Bydgoszcz - miasto przyjazne studneckiej kieszeni
Dziś notka pro-społeczno-bydgoska, czyli dlaczego studentom po drodze z Bydgoszczą.
Osoby, które pochodzą z mniejszych miejscowości, a mają ambicje, po ukończeniu szkoły średniej będą muszą podjąć decyzję o przeprowadzce do większego miasta w celu kontynuowania nauki na uczelni wyższej. Tu pojawia się pytanie - gdzie znajdują się obecnie najlepsze uczelnie w naszym kraju ? Większość zapytanych odpowie stanowczo Warszawa, Kraków, Wrocław.
Czemu Bydgoszcz ?
Można rzec bo w Bydgoszczy znajdują się takie renomowane uczelnie jak: Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Akademia Muzyczna, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego, Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy im. J.J. Śniadeckich. Można też brać pod uwagę dodatkowy aspekt sprawy, który jak zauważyłam odgrywa szczególną rolę przy wyborze miasta, w którym planowane są studia a mianowicie: wynajem mieszkania !W końcu będziecie w nim żyli przez czas naszych studiów całe bite 5lat.
Robiłam ostatnio takie badania dla jednego z portali nieruchomości i z radością podkreślam, ceny na rynku nieruchomości Bydgoszcz
Przykładowo, gdy myślimy o wynajmie to za mieszkanie do wynajęcia w Bydgoszczy trzeba zapłacić około 700 złotych miesięcznie, to za wynajęcie mieszkania w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu o tym samym metrażu cena może być nawet o 200% większa!Podobnie mają się sprawy gdy chodzi o zakup mieszkania Bydgoszcz - znów jesteśmy jednym z najtańszych rynków nieruchomości z tak bogatą ofertą uczelnianą !
Cieszy mnie ten fakt z dwóch powodów :). Po pierwsze jest szansa, że coraz większa rzesza młodzieży zawita do naszego miasta co sprzyjać będzie jego rozwojowi, po drugie :) rośnie nam liczba potencjalnych klientów !
należą do jednych z najniższych w naszym kraju.
Tagi: nieruchomości bydgoszcz, mieszkania bydgoszcz, wynajem mieszkań bydgoszcz
mieszkanko 2010-03-23 13:57:58 skomentuj (0)
Nowe zasady wynajmu mieszkań
Wnikają w życie przepisy dotyczące najmu okazjonalnego. Zatem od dzisiaj można podpisywać nowy rodzaj umów najmu. Zawiera je nowelizacja ustawy o ochronie praw lokatorów (DzU z 2010 r. nr 3, poz. 13).Oczywiście należy płacić podatek i spełnić kilka warunków formalnych:
- Z tych regulacji mogą skorzystać jedynie osoby fizyczne nieprowadzące działalności gospodarczej w zakresie najmu.
- Właściciel i wynajmujący mogą zawrzeć umowę tylko na czas określony, maksymalnie na dziesięć lat (z prawem przedłużenia).
- Wymagane jest także notarialne poświadczenie najemcy, że jeśli nie będzie przestrzegał jej warunków lub gdy ona wygaśnie, dobrowolnie się wyprowadzi podając adres lokalu, do którego w razie potrzeby zostanie przymusowo przeniesiony.
- Niezbędna będzie także zgoda właściciela lokalu, którego adres podano w oświadczeniu, że nie ma nic przeciwko takiej sytuacji.
- Właściciel mieszkania, który zechce prowadzić najem okazjonalny na nowych zasadach, musi zarejestrować umowę u naczelnika urzędu skarbowego właściwego dla miejsca jego zamieszkania oraz regularnie płacić podatek od najmu.
Co w zamian właściciel osiąga?
Przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa.
Jeżeli niechciany dzierżawca nie będzie chciał się wyprowadzić z jego lokalu, Właściciel występuje do sądu rejonowego, by nadał umowie klauzulę natychmiastowej wykonalności, i może już iść do komornika. Ten przymusowo przekwateruje lokatora pod adres wskazany w oświadczeniu, a gdyby były z tym kłopoty, dokona eksmisji na bruk.Oczywiście nadal wolno wynajmować lokal na dotychczasowych zasadach. Trzeba mieć jednak na uwadze, że trudniej się pozbyć niechcianego lokatora. Pytanie oczywiście czy w bieżącej sytuacji najemcy zechcą parafować takie umowy a właściciele nie ulegną presji i będą wynajmować na dotychczasowych zasadach Warto dodać, że nowelizacja zlikwidowała 20-proc. stawkę podatku od najmu, którą trzeba płacić po przekroczeniu 4 tys. euro przychodu. Teraz od wszystkich przychodów płaci się 8,5 proc. zryczałtowanego podatku

Tagi: wynajem, mieszkania bydgoszcz, umowa najmu
mieszkanko 2010-01-28 13:14:42 skomentuj (0)
Świąteczna gorączka na rynku nieruchomości
Kurz i mgła oraz maligna wynikająca z kryzysu wyraźnie opada.
Na rynku nieruchomości zadziwiająca gorączka zakupów - można powiedzieć że gorączka świątecznych zakupów !
Klienci starają się wykorzystać ten atrakcyjny czas wyraźnych obniżek cen. Widzę to wyraźnie po wzroście zainteresowania oraz transakcji. Coraz częściej też pojawiają się głosy: "czekałem czekałem a tu już wszystko co ciekawe zniknęło"
Co więcej Banki wykorzystały swoje parę chwil na zrobienie porządku w swoich szeregach, zerwyfikowanie dotychczasowych planów i praktycznie znów ruszają kredyty, może tak atrakcyjne jak przed kryzysową falą, ale oferta jest spora.

Zauważyły to oczywiście również media i coraz częściej widzę artykuły w treści podobne do tego:
interia: PROGNOZY: Nieruchomości: Co nas czeka w 2010 roku?
lub na wyborczej.biz:
"Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania potanieją, czy nie"
Lansują oczywiście śmiałe prognozy, zaklinające rzeczywistość, prawda jest jednak taka, co może nie każdy zauważa,, że ilość tanich mieszkań i okazyjnych nieruchomości Bydgoszcz sukcesywnie maleje - szczególnie tych w stanie deweloperskim.

Fakty są takie, że spadek cen wyraźnie wyhamował i nie wydaje mi się, że to chwilowe zatrzymanie, a raczej na to, że osiągamy dno.
Czego zatem oczekiwać na nowy rok ? "pożywiom, uwidim", prognozy mają to do siebie, że nie muszą się sprawdzić. Tym, którzy ważą decyzję zakupu przed sobą powiem tylko, że warto słuchać optymistycznych głosów z rynku, szczególnie gdy są tak wyraźne i może poddać się tej dziwnej nieco świątecznej gorączce :)

Tagi: nieruchomości bydgoszcz, mieszkania bydgoszcz
mieszkanko 2009-12-19 19:08:47 skomentuj (0)
Świąteczna gorączka na rynku nieruchomości
Kurz i mgła oraz maligna wynikająca z kryzysu wyraźnie opada.
Na rynku nieruchomości zadziwiająca gorączka zakupów - można powiedzieć że gorączka świątecznych zakupów !
Klienci starają się wykorzystać ten atrakcyjny czas wyraźnych obniżek cen. Widzę to wyraźnie po wzroście zainteresowania oraz transakcji. Coraz częściej też pojawiają się głosy: "czekałem czekałem a tu już wszystko co ciekawe zniknęło"
Co więcej Banki wykorzystały swoje parę chwil na zrobienie porządku w swoich szeregach, zerwyfikowanie dotychczasowych planów i praktycznie znów ruszają kredyty, może tak atrakcyjne jak przed kryzysową falą, ale oferta jest spora.

Zauważyły to oczywiście również media i coraz częściej widzę artykuły w treści podobne do tego:
interia: PROGNOZY: Nieruchomości: Co nas czeka w 2010 roku?
lub na wyborczej.biz:
"Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania potanieją, czy nie"
Lansują oczywiście śmiałe prognozy, zaklinające rzeczywistość, prawda jest jednak taka, co może nie każdy zauważa,, że ilość tanich mieszkań i okazyjnych <a href="http://www.wasz-dom.com">nieruchomości Bydgoszcz</a> sukcesywnie maleje - szczególnie tych w stanie deweloperskim.

Fakty są takie, że spadek cen wyraźnie wyhamował i nie wydaje mi się, że to chwilowe zatrzymanie, a raczej na to, że osiągamy dno.
Czego zatem oczekiwać na nowy rok ? "pożywiom, uwidim", prognozy mają to do siebie, że nie muszą się sprawdzić. Tym, którzy ważą decyzję zakupu przed sobą powiem tylko, że warto słuchać optymistycznych głosów z rynku, szczególnie gdy są tak wyraźne i może poddać się tej dziwnej nieco świątecznej gorączce :)

Tagi: nieruchomości bydgoszcz, mieszkania bydgoszcz
mieszkanko 2009-12-19 19:08:13 skomentuj (0)
Po krótkiej przerwie....
Noo... to chwilę mnie nie było, co tu dużo mówić praca praca praca...
W tzw międzyczasie namierzyłam , że ktoś tu szpieguje bo w poprzednim Dużym Formacie GW pokazał się artykuł ;) opisujący tajemnicze praktyki "agentów i pseudo pośredników".
Cóż przyznam, że to co tam napisano nieco wykracza poza moje porady, może dlatego, że zupełnie zaskakuje mnie jakie numery można robić na tym rynku.
Wg mnie jest to odrobinę podszyte konspiracyjnymi metodami agenta Tomka, ale tak czy siak nie jest to artykuł o pozytynie ocenianych biurach nieruchomości i w ramach uzupełnienia dodam:
- dobre biuro nie współpracuje tzn nie oferuje nieruchomości bez podpisania jasnej i klarownej umowy pośrednictwa;
- co za tym idzie dobre biuro absolutnie zawsze zwiedza i fotografuje nieruchomość, która ma się znaleźć w jego ofercie !
I tak na koniec pozytywnie nieco :), wciąż mam nadzieję, iż rynek nieruchomości w Bydgoszczy jeszcze nie osiągnął tego poziomu absurdu.

Tagi: mieszkania bydgoszcz
mieszkanko 2009-12-14 11:20:27 skomentuj (0)
Po krótkiej przerwie....
Noo... to chwilę mnie nie było, co tu dużo mówić praca praca praca...
W tzw międzyczasie namierzyłam , że ktoś tu szpieguje bo w poprzednim Dużym Formacie GW pokazał się artykuł ;) opisujący tajemnicze praktyki "agentów i pseudo pośredników".
Cóż przyznam, że to co tam napisano nieco wykracza poza moje porady, może dlatego, że zupełnie zaskakuje mnie jakie numery można robić na tym rynku.
Wg mnie jest to odrobinę podszyte konspiracyjnymi metodami agenta Tomka, ale tak czy siak nie jest to artykuł o pozytynie ocenianych biurach nieruchomości i w ramach uzupełnienia dodam:
- dobre biuro nie współpracuje tzn nie oferuje nieruchomości bez podpisania jasnej i klarownej umowy pośrednictwa;
- co za tym idzie dobre biuro absolutnie zawsze zwiedza i fotografuje nieruchomość, która ma się znaleźć w jego ofercie !
I tak na koniec pozytywnie nieco :), wciąż mam nadzieję, iż rynek nieruchomości w Bydgoszczy jeszcze nie osiągnął tego poziomu absurdu.

Tagi: mieszkania bydgoszcz
mieszkanko 2009-12-14 11:20:10 skomentuj (0)
Jak wybrać biuro nieruchomości ?
To bardzo trudne zadanie, jednak odebrałam kilka takich zapytań i czuję się zobowiązana odpowiedzieć.
Gotowego przepisu nie dam, bo go nie ma :), ale mogę powiedzieć no co ja zwróciłabym uwagę - oczywiście wszystko tu jest subiektywną moją oceną !

Najważniejsze: biuro musi prowadzić licencjonowany pośrednik - tu dodam małą podpowiedź - jeśli chciałabym zwiększyć swoje szanse i być obsługiwanym przez pośrednika, fachowca z prawdziwego zdarzenia, to omijałabym biura z numerm licencji powyżej 9000. Moje wątpliwości co do wiedzy obecnych absolwentów budzi bowiem nowy sposób weryfikacji ich wiedzy, a konkretniej - jego kompletny brak :) (mówimy tu o bardzo konkretnej wiedzy - prawo budowlane i cywilne)

Po drugie każde biuro ma dziś stronę www - tam trafiamy na początku. Strona to wizytówka i informacja zarazem, Zatem powinna wg mnie posiadać kilka istotnych cech. Przede wszystkim oczywiście oferty :) - w mieście takim jak Bydgoszcz i w jego okolicach (około 400tyś mieszkańców) aktywne biuro powinno mieć około 500 -700 aktualnych ofert. Nie wierzcie tym co mają tysiące :) to oznacza głównie to, że nie aktualizują bazy i mają starocie na wabia :), zaś Ci co mają poniżej 300 albo raczkują albo zwijają manele :).
Ważne są również takie sprawy jak informacja o firmie - im dokładniejsza tym lepiej :) wiadomo, dobrzy nie mają nic do ukrycia. Kwestie wygody oraz wyglądu to sprawy gustu :) nie komentuję.


Kolejna sprawa to to, że biuro musi mieć biuro :), wirtualny biznes w tej branży nie istnieje. Warto się tam spotkać z pośrednikiem i tam zawierać umowę, szczególnie jeśli chcemy kupić. Widzimy biuro - widzimy ludzi i tak jak zawsze oceńmy - czy jest porządnie, schludnie, czysto, miło, uprzejmie ?

Pamiętajmy też, że, zwykle w terenie obsługują nas agencji (tacy jak jak) a nie pośrednicy. Zwracajcie zatem uwagę na to czy są zainteresowani pomocą w znalezieniu dla Was dobrego nowego lokum czy tylko wciśnięciem "pasztetu", który daje im szybką kasę. Doceńcie ich zaangażowanie, pomoc i rady i nie dziwcie się jeśli konsultują się czasem z pośrednikiem, to dobry znak, bo to w końcu on ma służyć wiedzą.

I to prawie wszystko... prawie bo pozostaje jeszcze umowa, ale na temat umowy następnym razem :).

Tagi: biuro nieruchomości, umowa, nieruchomości bydgoszcz
mieszkanko 2009-11-12 21:05:21 skomentuj (0)
Kasting na wspólokatora...
Dzisiejsza debata przypomniała mi jedną z moich ciekawszych przygód w temacie wynajmowania studentom, a mianowicie kasting na współlokatora :). Tak tak, wynajmowanie studentom to niezła przygoda, bo wiadomo jak jest...
Są wynajmujący najnormalniejsi co studentów się nie boją.
Są wynajmujący, dla których wynajmowane mieszkanie to ich dzieło, skarb najdroższy jak by powiedział smigol "my precioussssss". Dla nich student to zbój i niszczyciel, kataklizm oraz sodoma i gomora w jednym. Nie ma takich pieniędzy, które by pozwoliły ich ręcznie pastowaną podłogę oddać w ręce barbażyńców. No są wynajmujący, dla których nie ma nic droższego niż piniądze i mówią trudno, w kaucję wliczymy demolkę, zniknięcie muszli klozetowej i ściany odarte z tynku. Tacy najbardziej lubią wynajm na głowę. Są mistrzami w wynajmie 56 metrów kwadratowych 64 studentom za jedyne 200zł od głowy.

Swego czasu takowy specjalista postanowił wynając swoje trzy pokojowe mieszkanie minimum dziewięciu studentom. Do tego zadania wynajął mnie. Zrobiliśmy więc miliony ogłoszeń, wykonałam tryliony telefonów a dziewięciu wspaniałych ni jak nie było, mimo hiper atrakcyjnej lokalizacji cirka pięć i pół metra od płotu uczelni. Standardowo było max sześciu chętnych, ale dziewięciu....  w życiu. Po sześciu miesiącach właściciel wpadł na szatański pomysł... i zadzwonił i stwierdził:

- zrobimy kasting, niech Pani zbierze wszystkich pojedynczych, podwójnych i innych chętnych i sprowadzi ich w jedno miejsce a ja ich posegreguję na wspólokatorów, poumieszczam i pogodzę.

Człek nie znosił sprzeciwu to też zebrałam całą piętnastoosobową gawiedź, płci oraz aparycji różnej w trzech pokojach przestronnego lokum. Zaserowałam herbatę a właściciel i pomysłodawca rozpoczął wywiad środowiskowy oraz przesłuchania. Trudno mi było wytrzymać tą całą akcję, nawet jako postronny obserwator czułam, że to co się dzieje to żenda lipa, dno, metr mułu i wodorosty. Efekty były jednak dość zaskakujące. Na koniec wyłoniła się finałowa dziewiątka, łóżka zostały podzielone i operacja zakończyła się sukcesem. Właściciel wspomógł swych przyszłych najemców oraz wspólokatorów dobrym słowem i zmysłem organizatorskim, tworząc grafik na kuchnię, łazienkę oraz oblekając w normatywy wszystko co się dało. Następnie skasował pieniądze, ustalił terminy płatności i z uśmiechem powiedział mi:

- Pani się uczy, tak to robią profesjonaliści.

No i pewnie straciłabym wiarę w różnice ludzkich charaterów, i to, że da się zupełnie obcych ludzi spakować na paru metrach kwadratowych, bez przymusu i trzymania ich na muszce, mamiąc jedynie wizją tego że wszystko się ułoży byle reguły były jasne. Straciłabym, gdyby nie to, że po dwóch miesiącach szóstka chwilowych wspólokatorów wróciała z mrożącą krew w żyłach opowieścią o lokatorskiej komunie oraz mocnym postanowieniem znalezienia innych bardziej intymnych lokali.

Z mojego punktu widzenia, nie da się posadzić obcych ludzi na dłużej w jednym miejscu. Pewnie przy sprzyjających okolicznościach przyrody dwie, trzy osoby znajdą wspólny język, ale nie działa to w przypadku większej grupy.

Tagi: studenci, wynajem, mieszkania
mieszkanko 2009-10-25 13:26:33 skomentuj (4)
Płacić - nie płacić..... oto jest pytanie
Uuuuu wiem wiem, podejmuję się dyskutować na temat stary jak świat i grząski jak bagna biedrzańskie.
Co mi tam, raz kozie pochyłe drzewo i śmierć :). Wydaje mi się, że gro dyskusji wynika, z niewiedzy dlatego odkryjmy karty, odsłońmy zasłony, pokażmy całą czarną magię, dziurę czy co tam :)

Największa tajemnica: za co ja im płacę ?
Sprzedający:
- Za to, że ktoś wstawia jego ofertę do bazy nieruchomości: tak tak miłe księżniczki, wyobraźcie sobie, że te oferty to nie przychodzą same do tego internetu. Agent musi się umówić ze sprzedającym, pojechać do niego, spisać umowę, zrobić zdjęcia, wprowadzić to do bazy. To znaczy wydać swoje pieniądze na min. 20 minut telefonów, przejechać się średnio 30km samochodem oraz przepracować około około 5-6 godzin na spotkaniu, dojazdach i wprowadzaniu oferty do bazy - tyle trzeba by przyjąć jedną nieruchomość - mało ?
- Za to, że nieruchomość pojawi się i w gazecie i w internecie, szerokim, że okiem sokolim nie zmierzysz - każdy portal kosztuje, każde ogłoszenie kosztuje i to nie mało średnio około 10-30 zł za emisję - a przecież klienci oczekuję, że się ich będzie reklamować w każdym wydaniu najlepiej na pół strony (na marginesie - pół strony w lokalne gazecie, jedno wydanie - 3000zł netto)
- Za to, że pośrednik będzie dbał o interesy sprzedającego, pomagając mu podczas negocjacji lub przy regulowaniu stanu prawnego sprzedawanej nieruchomości - ile czasu, telefonów i kilometrów - trudno powiedzieć, każdy przypadek jest inny.
Kupujący:
- Za to, że ktoś przygotuje na bazie rozmowy i wywiadu z nami - listę preferowanych nieruchomości, zweryfikuje ich aktualność. Czyli znów trzeba podzwonić, czasem pojechać, przysiąść i wybrać - znaczy agent inwestuje swój czas i pieniądze.
- Za to, że na te wybrane nieruchomości klienta trzeba zaprowadzić i pokazać, doradzić. Wymienię krótko: dużo czasu... liczonego często w dniach, dużooo kilometrów i paliwa, no i telefony
- Za to, że pośrednik zweryfikuje i weźmie odpowiedzialność za sprawdzenie wszystkich papierów, odwiedzi kilka urzędów spędzi emocjonujące chwile wyciągając z sądu księgi itd - muszę mówić co to znaczy ? Czas, paliwo, telefony.
- Za to, że pośrednik pomoże mu oszczędzić realne pieniądze - jak ? Na taksie notarialnej - wynegocjowany 50% upust na zawierane przez biuro transakcje. Na umowie wstępnej zawartej u pośrednika a nie notariusza. Na dobrym kredycie - dobre biura, współpracują z dobrymi brokerami, a dobry niezależny broker potrafi zaoszczędzić dla nas majątek na kredycie.
Oczywiście to nie wszystko, to tylko te rzeczy, które chyba najlepiej ilustrują, że to wymagająca i trudna praca - bo przecież jest utrzymanie całego środowiska i narzędzi pracy - nikt tego nie daje, niestety.....

Czy płacę dużo czy mało ?
To dobre pytanie :), ale nie ma tu tajemnicy. O tym ile zapłacę dowiaduję się na samym początku, przy podpisaniu umowy. Agent dokładnie informuje ile to będzie kaski i powiem szczerze księżniczki oraz królewicze - to najlepszy moment by ustalić wynagrodzenie dla biura, sprawdzić czy nie mają może jakieś promocji. Nie złoście się jak już jest pozamiatane, transakcja w trakcie, że to za dużo - negocjujcie czytając i podpisując umowę. Podkreślam podpisujecie umowę !

Czy wogóle zapłacę ?
Ha i to gwóźdź programu. Jeśli nie sprzedam lub nie kupię z biurem to nie płacę, cóż... takie jest ryzyko biura, nie wykona dobrze pracy nie ma zapłaty.
Jeśli jednak wybiorzecie nieruchomość z oferty biura, podpiszecie umowę to zlecacie komuś wykonanie pracy (wykopanie przysłowiowego rowu od płotu do zachodu słońca). Jeśli zatem biuro swoją pracę wykona: znaczy tak zareklamuje nieruchomość i tylu klientów przywiezie, że ją sprzeda lub tak przygotuje listę ofert, pokaże Wam tą o której marzyliście to ma prawo do uzgodnionej w umowie zapłaty. O tym, że praca została wykonana decyduje podpisanie umowy (dowolnej, może być przedwstępna, rezerwacyjna itp.) pomiędzy kupującym i sprzedającym. Pamiętajcie o tym, bo nawet jeśli nagle się rozmyślicie, dostaniecie list od babci ze stanów, że macie tam pilnie przyjechać, to nie zmienia faktu, że biuro wykonało swoją pracę i będzie egzekwować wynagrodzenie zgodnie z prawem (a prawo działa tu dość szybko i skutecznie ostatnio). W końcu każdy człowiek oczekuje wynagrodzenia za wykonaną pracę - ja tak, a Wy ?

Pamiętajcie - korzystanie z oferty biura jest zupełnie nieobowiązkowe :), biur są setki, można wybrać najlepsze i najtańsze, wynegocjować wynagrodzenie - to Wasza decyzja i podejmijcie ją świadomi praw i obowiązków wynikających z podpisywanej umowy. Nie chcecie płacić - nie idźcie do biura, nie podpisujcie umowy. Nie postępujmy zgodnie z zasadą: Jak Kali ukraść krowę to dobrze, ale jak Kalemu ukraść krowę to źle.

A w następnym odcinku na prośbę emailowiczki o trochę o umowach, albo o tym jak rozpoznać dobre biuro, zastanowię się :)

Tagi: umowa biuro nieruchomości
mieszkanko 2009-10-17 16:02:06 skomentuj (0)
Pół wietnamu w moim domu - czyli stan prawny mieszkania.
    Nie dalej jak dwa nowia księżycowe, przyszła do mnie piękna księżniczka stwierdzając, że chce się pozbyć w trybie natychmiastowym swego królestwa. Podczas wstępnej konwersacji stwierdziła, że królestwo nabyła całkiem niedawno, jest piękne, prawie nowe, w malowniczej okolicy a do tego pieruńsko okazyjnie. Niestety ładnie i okazyjnie pojawia się w przyrodzie równie często jak czterolistna koniczyna, co podniosło moją czujność.
    Prawda okazała się dość okrutna dla księżniczki, przegląd ksiąg oraz starodruków związanych z jej królestwem wykazał niezbicie, że dzieli ona swoje królestwo z pięćstet sześdziesięcioma dziewięcioma krasnalami, płci oraz narodowości przeciwnej a w szczególności wietnamskiej. Czy łatwo jest wymeldować takie towarzystwo, które ma to do siebie, że miejsce zameldowania nie ma absolutnie nic wspólnego z miejscem przebywania ? Odpowiedzcie sobie sami....
    Prawda jest jednak taka, że jeśli już znajdziemy nasze wymarzone M. To sprawdzenie wszelkich dokumentów stanowi bodaj najważniejszy z etapów zakupu.
Co sprawdzamy: własność mieszkania, aktualny odpis z księgi wieczystej, zadłużenie, zameldowanie, kukamy w książeczki opłat, sprawdzamy w spółdzielni mieszkaniowej we wspólnocie mieszkaniowej - a wszystko to dokładnie i na spokojnie. Oczywiście możecie też powierzyć tą czynność pośrednikowi, biuro nieruchomości biorąc od Was kasę odpowiada za takie szczegółowe sprawdzenie
   Pamiętacie księżniczki i księciuniowie, mieszkanka i domy kupowane na tzw rynku wtórnym pochodzą nie koniecznie z drugiej czy trzeciej ale czasem fyfnastej ręki i mogą ciągnąć za sobą historie i sprawy, o których się najstarszym góralom nie śniło.
I tu poradnik się kończy, wracamy do rzeczywistości i tematów, które podsuwa nam życie :).

Tagi: dom, mieszkanie, nieruchomości
mieszkanko 2009-10-14 11:18:24 skomentuj (2)
Czy nam przeszkadza bigos sądziada - czyli kupujemy własne M, część kolejna :)
W dzisiejszym odcinku, przechodzimy przez drzwi i....
Trafiamy w ręce szczęśliwego sprzedawcy (bo dziś sprzedawcy są szczęśliwi gdy widzą kupca w drzwiach :)), który zaczyna często snuć opowieść o swym ślicznym gniazdku o tym ile krwi zmieszał z żywicą robiąc boazerię w przedpokoju. Niech mówi, a co nam to przeszkadza, ważne by w swoim monologu znalazł czas na odparcie naszych natarczywych pytań. My zaś bacznie się rozglądamy patrząc na:
- ogólny wizerunek, znaczy czy końfortowo, czy remontowo;
- stan podłóg i tu w zależności od miejsca: blok, kamienica, dom sprawdzamy płycej lub głębiej (w kamienicach najgłębiej, bo nie jeden smok może się lęgnąć pod podłogą) - pamiętajmy im lepiej tym mniejsze inwestycje !;
- stan ścian, czy gładzie czy w nieładzie :). Pamiętajmy, że nawet w dzisiejszych czasach np: w kamienicach, pod pistacjową farbą może się kryć słoma, najprawdziwsza;
- stan okien i tu nie ulegajmy schematom, plastik nie zawsze znaczy ok. Dlatego podejdźmy, sprawdźmy jak się otwiera i zamyka, o ile to możliwe sprawdźmy czy szczelne, czy dobrze tłumią uliczne dźwięki (uwaga należy na chwilę uciszyć właściciela :));
- elektrykę, czy nowoczesna, czy prl-owy drutek, czy też przedpotowe pajęczyny, bo może się okazać, że korzystanie z pralki i żelazka jednocześnie jest zupełnie niemożliwe.
- na koniec kanaliza, wentylacja, gazyfikacja - oj istotne istotne. Spłuczmy wodę i zobaczmy czy odchodzi, odkręćmy kran i zobaczmy czy leci z odpowiednim ciśnieniem. Pamiętajcie na 306 piętro czasem woda nie dochodzi :). Zaufajmy naszemu nosowi, jeśli czyjemy bigos od sąsiadów, schabowego z piętra poniżej lub fajki Krystyny z mieszkania po lewej, to może z wentylacją nie jest tak dobrze ?. Wentylacja ważna dla gazyfikacji przecież jest, a gazyfikacja ma być szczelna.

No dobra wiem wiem, zadajecie sobie pytanko - jestem księżniczką, znam się na hafcie krzyżykowym, ale w życiu na gazie i podłodze, zatem jak..... help :).

I tu proponuję i namawiam: księżniczki, mieszkanie to nie buty, nie kupujemy ich co tydzień tak ! - kupujemy raz na dłuuugi czas, na lata, zatem jeśli już mamy do zainwestowania petylion trylionów złotych to nie żałujmy stówki lub dwóch na fachowca. Jak brak takiego pod ręką - poproście biuro, często ma swojego zaufanego Pana Zenka z papierami na wycenę nieruchomości, co to się na budowlance zna i w nie jedną rurę dmuchał - NAPRAWDĘ WARTO

Pamiętajcie także, że nie ma miejsc idealnych, zawsze jest coś "nie tak" dlatego w swojej ocenie ustalcie co jest istotniejsze, lokalizacja, wygląd, stan techniczny (bo zawsze można z góry założyć remont).

Można powiedzieć to już wszystko, jeśli chodzi o wybór, ale nie nie.... pozostała sprawa najważniejsza, sprawdzenie dokumentów czyli jak przez przypadek nie zostać właścicielem lokum, w którym mieszka pół populacji Wietnamu (autentyk !), o tym oczywiście opowiem w następnym odcinku.

Tagi: dom, mieszkanie, nieruchomości, fachowcy
mieszkanko 2009-10-09 18:40:54 skomentuj (0)
Do za...mieszkania jeden krok
Znaczy ustaliliśmy co chcemy wybraliśmy ofertę i zjawiliśmy się przed budynkiem.
Zanim udamy się na lustrację sieni warto się rozejrzeć na zewnątrz i sprawdzić szereg elementów:
- czy będzie gdzie postawić karocę ?
- czy gzyms oraz dachówka nie leci nam z dachu ?
- czy przeżyjemy kanarkowy kolor elewacji ?
- czy nie rażą nas suszące się majtki sąsiada z trzeciego balkonu od lewej ?
- czy przypadkiem zaciszna scieżka idąca wzdłuż budynku prócz szerokości spełnia wszystkie normy, szczególnie natężenia ruchu, by być autostradą ?
- czy brak płotu oraz drutu kolczastego wzdłuż parceli tudzież halabrdzisty na straży nas nie przeraża ?
Jednym słowem patrzymy, czy piękne okoliczności przyrody są dla nas piękne.
Są ? tak ? no dobra to do środka.
Czeka na nas klatka. Daj boże jeśli złota, gorzej, jeśli strach wejść do windy, schodami też ciężko, bo sprzątaczka tu podobnie jak Yeti nie występuje, a 100W żarówki z ciemnych kątów zwineli wojujący unijni ekolodzy. Jeśli jednak klatka pachnie, winda nie zgrzyta przeraźliwie, grzyb nie kapie nam na głowę z sufitu to jesteśmy coraz bliżej komnaty.
Ponieważ lepiej jednak zwiedzać za dnia, a dziś już się ściemnia poważnie... to do boazerii wrócimy w następnym odcinku.

Tagi: dom, mieszkanie, budynek, okolica
mieszkanko 2009-10-05 22:14:58 skomentuj (0)
O mnie się nie martw, ja sobie radę dam
Najtrudniejszy pierwszy krok.....
Wybór naszego nowego królestwa, musimy zacząć od kilku bardzo istotnych wyborów:
- po pierwsze decydujemy, że chcemy kupić: że to ten czas, że to ta potrzeba, że muszę bo jak nie kupię to się uduszę :) - jeśli odpowiedź brzmi TAK to idziemy dalej i...
- liczymy ile to mamy tej kasy rzeczywiście: w skarpecie, w pazłotku od czekolady co nam ją babcia podarowała na komunię, w puszce po dropsach - tam gdzie chowa nasz książe, no i jak mało, to sprawdzamy nadwyżki w
bankowym skarbcu - sprawdzone ? zatem...
- decydujemy jakie ma być to nasze nowe, lekko stare, znaczy: ile izb, czy w dzielnicy artystów cygańskich, czy też blisko medyków i alchemików, czy pod naszym oknem może pędzić kolej żelazna czy też oczekujemy widoków z samego trzysta szóstego piętra wysokiej wieży ? - już wiemy i...
- zamyślamy się na chwilę, czy chcemy wskoczyć w gotowca: gładzie, podłogi, sufity tip-top mucha nie siada, czy też jesteśmy gotowi iść z pędzlem i kielnią na wojnę, będziemy malować, szlifować, tapetować wydając tym samym dodatkowę taczkę kasy :) - wiem już ?
- no to jeszcze pomyślmy... Jesteśmy Zosią samosią śpiewającą "o mnie się nie martw..." ?
  Czy też szkoda nam urlopu na spędzanie w urzędach, sześciuset tysięcy wieczorów na śledzenie gazet i internetu, tryliona litrów paliwa na zwiedzanie każdej mysiej dziury, platynowej taryfy i petyliona minut w telefonie oraz nerwów drżących na myśl, czy ktoś nam nie wciska gniota i... zdecydujemy na biuro nieruchomości.

OK, wiemy już, że chcemy, gdzie chcemy, jakie chcemy no... i ile mamy kasy to zaczynamy - zwiedzamy, szukamy, wybieramy. O tym co zobaczymy i na co patrzymy, żeby się dopatrzeć, w następnym odcinku :)

Tagi: mieszkanie, bydgoszcz, biuro nieruchomości
mieszkanko 2009-10-03 22:14:07 skomentuj (0)
Ęki pęki... mieszkanie z drugiej ręki
Każda młoda dziewczyna, gdy dorastać zaczyna, marzy o swoim własnym przestronnym M. Jak każda porządna królewna oczywiście marzy najczęściej o M8 czyli o pokoju dla każdego krasnoludka z osobna i oczywiście nowym, nieśmiganym, brand new prosto z katalogu. Problem w tym, że nie zawsze książe (ten co ją budzi pocałunkiem) już się znalazł, albo ogólnie książe jest trzecim dzieckiem króla i dwie połowy królestwa jego ojciec wcześniej wydał, ma się rozumieć na córki.
Znaczy dziewczynie pozostają dochody własne, w najlepszym wypadku wspólne oraz tzw zdolność. I tu zwyle rodzi się problem bo jasno na białym widać, że cena nowego M-8 z dochodami i zdolnością zwykle się nie komponują. Pozostaje zatem pójść na kompromis i wybór: średnie lekko przechodzone M-4, czy pachnące świeżym tynkiem maszynowym M-2. Co wybrać....? o nie :) na to Wam księżniczki nie odpowiem. To czy chcecie pokładać się z dwoma, czy z czterema krasnalami w łóżeczku to musicie wiedzieć same.

Mogę jednak podpowiedzieć na co kierować swe oczęta jeśli wybór padnie na śmiganą używkę z rynku wtórnego... czyli zaczynamy powieść w odcinkach: "Ęki Pęki kupujemy norkę z drugiej ręki" bądźcie czujni pierwszy odcinek wkrótce :).

Tagi: mieszkanie, m4, m2, m-4, m-2
mieszkanko 2009-10-02 20:49:15 skomentuj (0)
Ludzie i ludziska !
Zastanawiałam się ostatnio nad nowym "gatunkiem" klienta, który powstał chyba w wyniku ewolucji rynku kredytowego i nieruchomości.
Dotąd zachwycałam się dobrze mi znanymi...ale od początku.

Pierwszy i najbardziej tajemniczy to "turkuć przyczajony".
Turkuć nie ukrywa, że zależy mu na zakupie własnego M. Szukać jednak lubi z ukrycia, najchętnij w necie w tym celu zwłaszcza upodobał sobie porę nocną. Telefonować natomiast w sprawie ofert lubi o świcie, dlatego gdy się pojawi w biurze, należy nastawiać budzik na 5:30, na milion procent zadzwoni !. Wyłania się zawsze spod szafy jak pojawi się na rynku OKAZJA - okazje połyka w mgnieniu oka, czujny i zawsze przygotowany.
Żadne racjnalne argumenty i zachęty do zakupu nie trafiają do takiego człowieka, ponieważ cały fun polega na tym, żeby się odpowiednio przyczaić i wyskoczyć z ukrycia z pęczkiem banknotów w najmniej oczekiwanym momencie.
Mój ulubiony, gdyż ponieważ obsługuje się w sumie sam :-)
Moje zadanie to przytakiwać.

Kolejny poruszający przypadek w postaci "popołudniowego zawiedzacza" zdarza się w przyrodzie niestety dość często. Taki mianowicie uroczy człek zabiera nam z premedytacją resztki naszego czasu, żeby nas przeciągnąć po całym mieście. Wnikliwie wyszukuje oferty, a następnie z godnym podziwu zaangażowaniem zwiedza i ogląda, ogląda, ogląda i....na oglądaniu się kończy.
Dlaczego? Tego nie odkryłam, przez wiele lat mojej kariery w nieruchomościach ale mam pewne przypuszczenia: może taki osobnik będzie robił remont i za darmoszkę ma możliwość zwiedzania mieszkań bliźnich, żeby cosik podpatrzeć... taki bez weny "bezweniec" znaczy. Często okazuje się kimś na emeryturze, czasu ma nadmiar a z ludźmi tak fajnie można sobie o meblach w zabudowie pogadać, a być może to rodzaj terapii na zasadzie, ale ci ludzie beznadziejnie mieszkają a ja to jednak mam ten gust.
Jedno jest pewne - z radością niepojętą taki ktoś korzysta z usług biura nieruchomości :-)

Ostatni, objęty nadzorem specjalnym z gatunku "mam plan i zrealizuję go sam".
Klient takowy kupując nieruchomość idzie na wojnę. Uzbrojony po uszy w kodeks cywilny, ustawę o notariacie, gospodarce nieruchomościami, podatkach - wie zawsze lepiej. Decyduje szybko, negocjuje skutecznie, płacić za usługę nie chce, bo przecież on sam już to wszystko wiedział wcześniej !. To, że przyszedł do biura to tak przechodzil tylko obok i wstąpił na chwilę, że został, no nikt go nie wyrzucał przecież, ale gdyby tylko wiedział, że trzeba będzie płacić...to, nie wdrapałby się na pięterko, co to to nie! Jednak po wezwaniu do zapłaty najpierw grozi nam sądem, ale gdy okazuje się, że wszystko jest zgodnie z prawem, że jednak kupił usługę to płaci oj płaci, niesprawiedliwie zapewne, dodam, ale płaci.

Ale o kim to ja chciałam od początku... a o tym nowym po ewolucji!!
Nowy nazywa się "radosny ludzik bankowy" w skrócie: mam zdolność kredytową, hurrrrraaaa w banku powiedzieli, że mam !!!  Wezmnę i kupię sobie wymarzone mieszkanie tak, tak !!!
Tyle, że jak już jestem w środku akcji, znaczy wybrałem, wpłaciłem zadatek to się nagle okazuje... że tej zdolności co to ją miałem nie mam, znaczy była ale w sposób niesamowity znikła, o matko jak ? i co dalej ?
Dalej w następnym odcinku :)

Tagi: mieszkanie, nieruchomości, kredyty, klient
mieszkanko 2009-10-01 20:53:48 skomentuj (0)
Kupować, nie kupować? Oto jest pytanie..
Obecna sytuacja na rynku nieruchomości wymusza na sprzedających skorygowanie cen ofertowych nieruchomości. Dotyczy to zarówno deweloperów jak i osób fizycznych.
Zatem pytanie czy nie skorzystać z tej wyjątkowej "promocji" i np: zmienić mieszkanie na większe, na przykład w Bydgoszczy, w Fordonie ;-) i kupić lub pobudować dom czy zainwestować część wolnej gotówki właśnie w nieruchomości....???
Mam wrażenie, że moment jest TERAZ, TERAZ, TERAZ jak by zaśpiewała pewna ostra Aga :-)
Powiem więcej, to se ne wrati !. Wizja płatności w nowej, wyczekiwanej przez niektórych walucie może nieźle namieszać na wielu rynkach, w tym na rynku nieruchomości. Nie dlatego, że będziemy zarabiać mniej czy dlatego, że przłożenie cen będzie 1:1 (swoją drogą nie wyobrażam sobie, że dom za 1 mln zł kosztuje nagle 1 mln EURO), ale dlatego, że rynek zweryfikuje ceny i zwyczajnie będzie trudno osiągnąć obecny poziom dna.

Wracając do możliwości atrakcyjnych zakupów !
Przy odrobinie wysiłku nie trudno znaleźć dziś znaleźć okazję i cieszyć się przyszłym zyskiem ze sprzedaży lub jeśli nie mamy na uwadze zbywania nieruchomości, mieć satysfakcję z dobrego, taniego zakupu na lata.

Co z bidnymi sprzedającymi?
No cóż, pewnie za sprzedane nieruchomości nabędą inne, po okazyjnych cenach, które życzę im spieniężyć w BOOMIE mieszkaniowym, który niewątpliwie wróci, tak samo zresztą jak kolejne dno :-).

Tagi: bydgoszcz, domy, działki, mieszkania
mieszkanko 2009-09-27 21:24:18 skomentuj (0)
Rodzina na swoim... czyli związani bankową przysięgą.

Ostanimi czasy młodzi rzucili się na ołtarze, single do robienia dzieci a to wszystko by załapać się na mega preferencyjny kredyt Familia na swoim.
Fragment marketingu, którego peło w necie cytuję poniżej:

(...)"Rosnące koszty kredytów spędzają sen z powiek kredytobiorców. Wzrost oprocentowania, coraz wyższe kursy walutowe powodują, że koszty kredytowania w przeciągu ostatniego czasu wzrosły nawet o jedną trzecią. Szansą na obniżkę kosztów kredytu jest rządowy program „Rodzina na swoim".DLA KOGO?
Jak sama nazwa wskazuje dopłaty do kredytu nie są przeznaczone dla wszystkich. Ustawowa „Rodzina na swoim”, to małżonkowie lub osoby samotnie wychowujące przynajmniej jedno małoletnie dziecko lub dziecko, bez względu na jego wiek, na które pobierany jest zasiłek pielęgnacyjny. Z kredytu preferencyjnego mogą też skorzystać osoby mające na utrzymaniu dziecko do ukończenia przez nie 25 roku życia, ale uczące się. Warunkiem podstawowym jest jednak to, że żadna z tych osób nie mogła być stroną innej umowy kredytu preferencyjnego.
Aby skorzystać z dopłaty nie można także posiadać w dniu zawarcia umowy kredytu prawa własności do budynku mieszkalnego lub lokalu mieszkalnego w budynku wielorodzinnym (prawo własności lub współwłasności, prawo spółdzielcze własnościowe lub spółdzielcze lokatorskie). Nie można także być najemcą lokalu mieszkalnego. (...)


Czy zatem warto łamać sobie życie małżeństwem... ? Według mnie nie bardzo.
Owszem, wizja tanich lat kusi, ale widać, tak jak w związach, po ośmiu latach następuje przełom i cały dotychczasowy miód zalewa się dziekciem. Tak tak, nie ma nic darmo, po pierwszych latach tłustych przychodzą chude i raty rosną kompensując skutecznie dotychczasową ulgę. Wynik zatem jest taki, że spłacamy na koniec to samo, albo i więcej.
Wiem wiem, zaraz pojawią się głosy typu: to dla tych którzy się rozwijają, że za kilka lat ich pozycja finansowa się poprawi i będzie ich stać by płacić więcej, albo, who cares co się stanie za osiem lat zawsze można paść na raka przecież ;). Fakt. Jednak wydaje mi się, że nie powinno się zaciągać zobowiązań licząc na znalezienie garnka pełnego złotych monet po drugiej stronie tęczy.

Co zatem polecam:
Przy odrobinie wysiłku i negocjacji każdy inny bank da nam dziś kredyt równie dobry a w większości przypadków lepszy. Iść trzeba, rozmawiać trzeba i to nie w jednym a w siedmiu, odwiedzić trzeba openy i inne. Czy nie warto poświęcić dwa tygodnie by mieć spokój przez następnych 30 lat ?

Pamiętajcie zatem o tym wciskając sobie obrączki na rączki.... za osiem lat będzie i tak trudno, rosnące lawinowo raty nie pomogą, choć..... nic tak nie łączy jak kredyt :).



Tagi: dom, kredyt, mieszkanie, nieruchomości
mieszkanko 2009-09-26 19:19:45 skomentuj (0)
Pierwsze koty za płoty...
Jako osoba żyjąca z rynku nieruchomości i żyjąca rynkiem nieruchomości :) codziennie spotykam się z milionem pytań z gatunku:
- czy warto kupować ?
- czy sprzedawać ?
- czy zaczekać ?
oraz z trylionem pytań z gatunku:
- co ustawodawca chciał powiedzieć :) produkując kolejne ustawy dotyczące naszych domów i mieszkań ?
Dlatego dziś podjęłam życiową decyzję - będę pisać, napiszę pierwszego w życiu bloga starając się skomentować naszą mieszkaniowo-parcelową rzeczywistość...
... a nóż widelec to się komuś przyda ?

Tagi: nieruchomości, rynek
mieszkanko 2009-09-25 20:10:36 skomentuj (0)

Warto sprawdzić:
Katalog biur nieruchomości
Mieszkania Bydgoszcz Szukasz mieszkania w Bydgoszczy ?
Nieruchomości Bydgoszcz Zaprzyjaźnione biuro